Czarnek zwrócił uwagę: Dla Polaków nie ma to najmniejszego znaczenia
Wobec sytuacji finansowej państwa, kolejnych afer, a w środę wycieku danych wrażliwych 19 milionów Polaków, skala zainteresowania medialnego wokół tego, gdzie przebywa albo nie przebywa Marcin Romanowski zakrawa na groteskę. Uwagę na ten temat próbują w mediach społecznościowych też przekierować politycy koalicji rządzącej.
Zwrócił na to uwagę w środowy wieczór Przemysław Czarnek. Poseł PiS gości na antenie Polsat News. – Ja słyszałem z kolei komunikat Prokuratury Krajowej podległej panu Żurkowi i rzecznika, zdaje się, Prokuratury Krajowej, który stwierdził, że fakt, że ktoś nadał taki list właśnie z tamtego miejsca wcale nie oznacza, że pan Romanowski tam jest, każdy mógł to zrobić – powiedział Czarnek w rozmowie z Piotrem Witwickim.
Czarnek: Dla Polaków nie ma najmniejszego znaczenia, gdzie jest Romanowski
– W ogóle sam fakt nadania pisma z wnioskiem o list żelazny przez Romanowskiego i to jeszcze z tamtej części świata jest czymś tak kuriozalnym, że budzi wątpliwość od razu – podkreślił. – Nie mam pojęcia, gdzie jest pan Marcin Romanowski, nie ma to najmniejszego znaczenia dla Polaków – dodał.
Czarnek podtrzymał również swoje zdanie wyrażone w 2024 roku i przyznał, że nie jest w stanie potępić dziś zarówno Romanowskiego, jak i Zbigniewa Ziobry, ponieważ nie mogą oni liczyć w Polsce Tuska i Żurka na uczciwe postępowania karne.
Polityk powiedział, że "Polska nie jest krajem demokratycznym". – Nam do demokracji brakuje bardzo dużo, bo jest zniszczona na naszych oczach. (…) Jeśli w tym państwie na nowo będą sądziły niezależne sądy i niezawiśli sędziowie, to z całą pewnością i pan Romanowski, i pan Ziobro będą mogli wrócić i stanąć przed sądem i udowodnić swoją niewinność, bo do tej pory nie wiemy, jaki przepis został złamany przez nich – zwrócił uwagę.